LECH POZNAŃ-JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 0:2


29.07.2016

Lech po dość przeciętnym meczu przegrał na własnym boisku z Jagielonią Białystok 0:2, po dwóch bramkach Konstantina Vassiljeva. Po tym zwycięstwie Jagiellonia przynajmniej na jeden dzień została liderem Ekstraklasy.

 


Dla Kolejorza miał to być mecz na przełamanie, po dobrym starcie w superpucharze Polski, przyszedł czas na ligę, jednak w ligowych rozgrywkach Lech nie potrafił pójść za ciosem i do trzeciej kolejki nie zdobył nawet bramki! Do lechitów wracają złe duchy z początku poprzedniego sezonu, gdzie również wygrali z Legią superpuchar, a później mieli fatalny początek ligi, jednak o ile tamten słaby początek można było tłumaczyć grą w pucharach Lecha, to teraz niestety nie ma na to wytłumaczenia. Bo jak zareagować na to, że po trzech kolejkach Lech ma tylko jeden punkt i zero strzelonych bramek, to jest gorszy bilans rozpoczęcia niż w poprzednim sezonie! Po trzech kolejkach poprzedniego sezonu Lech miał na swoim koncie trzy punkty i tyle samo bramek, w tej chwili trwa indolencja strzelecka naszych trzech nominalnych napastników. Na dodatek to był czwarty z rzędu przegrany mecz z Jagiellonią i w dodatku trzeci z rzędu bez strzelonej bramki!

Wracając jednak do meczu to na samym początku meczu, Jagiellonia miała swoją pierwszą szansę, gdzie po długim dośrodkowaniu i próbie strzału, piłka wylądowała w rękach Jasmina Buricia, później mnożyła się dość chaotyczna gra, przerywana czasami uderzeniami to z jednej to, z drugiej strony, swoich szans na objęcie prowadzenia nie wykorzystali Marcin Robak i Radosław Majewski. Dość aktywny zarówno w obronie jak i w ataku jest młody Robert Gumny, który zalicza swój kolejny udany mecz. Głównie to po jego „zbiórkach” sprzed pola karnego Jagielloni, Kolejorz ma kolejne szanse, na zaskoczenie Mariana Kelemena. W 18. Minucie dośrodkowania Aziza Tetteha nie wykorzystuje Tomek Kędziora, którego uderzenie głową mija lewy słupek bramki Jagiellonii, w odpowiedzi na bramkę Kolejorza uderza Maciej Górski, jednak piłka po tym strzale ląduje w rękawicach Buricia, w 21 minucie kolejna akcja Jagiellonii tym razem lewą stroną, po starciu Fiodora Cernycha z Lasse Nielsenem, ten ostatni potrzebuje opieki medycznej, po której wchodzi na plac gry w niebieskiej przepasce na głowie. Po chwili podobna sytuacja ma miejsce po przeciwnej stronie boiska, gdzie zostaje faulowany Trałka. Po zamieszaniu w polu bramkowym do piłki przed polem karnym dopada Robert Gumny, którego uderzenie mija słupek bramki strzeżonej przez Mariana Kelemena. Zresztą młody obrońca Kolejorza jest w tym fragmencie gry jedną z jaśniejszych postaci w niebiesko-białych barwach, ponieważ po jego kolejnym uderzeniu bramkarz Jagielloni musi przenieść piłkę nad poprzeczką. W końcówce pierwszej połowy lekką przewagę wypracowała Jagiellonia, miała swoje szanse po strzałach Przemysława Frankowskiego i Konstantina Vassiljeva.

Druga połowa rozpoczyna się od ataku Jagielloni, jednak niedokładne zagrania kończą się przejęciem piłki przez Lecha i pięknym strzałem Tomka Kędziory, który przenosi nad poprzeczką Kelemen. Po przerwie widać, że Lech próbuje stworzyć sytuację bramkową, jednak cały czas brakuje skuteczności pod bramką, jednym chyba z lepszych zagrań było dośrodkowanie Roberta Gumnego w 54. minucie , który wcześniej wymanewrował dwóch obrońców Jagielloni i zagrał na głowę Łukasza Trałki, jednak ten przeniósł piłkę nad poprzeczką. Później swoje sytuacje seryjnie marnują Maciej Gajos, i dwukrotnie Radosław Majewski. Jednak w 60. Minucie stało się coś co zszokowało poznańską publiczność, na 25. Metrze przyjął piłkę Vassiljev, przymierzył i obijając jeszcze prawy słupek bramki strzeżonej przez Jasmina Buricia, wyprowadził Jagiellonię na prowadzenie 1:0. Natychmiast zareagował Jan Urban i zdjął z boiska Macieja Makuszewskiego, wpuszczając w jego miejsce Darka Formellę. Jednak po chwili Jagiellonia mogła prowadzić w Poznaniu 2:0, gdyby Cernych zrozumiał intencje strzelca bramki Vasiljewa, jest to moment dużej przewagi Jagielloni, która chce zdobyć w Poznaniu drugą bramkę. W 69. Minucie dwukrotnie na bramkę uderza Tomasz Kędziora jednak jego strzał i dobitkę z bliskiej odległości broni Kelemen. Później przychodzi nieszczęsna 71. Mniuta w której to w niegroźnej sytuacji w polu karnym, ręka zagrywa Lasse Nielsen i sędzia Paweł Raczkowski wskazuje na 11. Metr. Skutecznym egzekutorem „jedenastki” jest strzelec pierwszego gola Konstntin Vassiljev, i na niecałe dwadzieścia minut przed końcem Jagiellonia prowadzi w Poznaniu 2:0. Po tym golu najzagorzalsi kibice domagają się porządnej gry od graczy Kolejorza. Po kolejnych dwóch nieudanych akcjach Lecha kibice z kotła skandują „Jak co roku obietnice, a najlepsi są kibice”. Po chwili w 76. Minucie po ładnym zagraniu uderza Majewski jednak trafia piłką tylko w nogi będącego na spalonym Nicki Bille Nielsena. Już po chwili Kolejorz mógł znowu zdobyć bramkę kontaktową jednak, Nicki Bille nie potrafi wykorzystać podania Tamasa Kadara. W końcówce meczu, w 87 minucie Jagiellonia mogła dobić Lecha, jednak Frankowski po podaniu do Fiodora Cernycha trafia tylko w poprzeczkę. W samej końcówce meczu kibice skandują: „Rutkowski, my chcemy wzmocnień” oraz „gdzie ten napastnik?”. I trudno się z nimi nie zgodzić, skoro więcej celnych strzałów w kierunku bramki ma w jednej akcji obrońca Tomasz Kędziora, a wyróżniającym się zawodnikiem jest również inny młody obrońca Robert Gumny. Może panie trenerze należałoby wystawić w kolejnym meczu Roberta Gumnego w ataku, skoro swoje pierwsze kroki w futbolu stawiał jako napastnik?

3. kolejka ekstraklasy: Lech Poznań-Jagiellonia Białystok 0:2(0:0)
Vassiljev 60’, 71’ (k)

Lech Poznań: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Maciej Wilusz, Robert Gumny (64. Tamas Kadar) – Abdul Aziz Tetteh, Łukasz Trałka (74. Nicki Bille Nielsen) – Maciej Makuszewski (61. Dariusz Formella), Maciej Gajos, Radosław Majewski – Marcin Robak

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen – Łukasz Burliga, Gutieri Tomelin, Ivan Runje (42. Marek Wasiluk), Piotr Tomasik – Taras Romanchuk, Rafał Grzyb, Przemysław Frankowski (89. Karol Świderski), Konstantin Vasiiljev, Fiodor Cernych – Maciej Górski (55. Karol Mackiewicz).

Sędzia główny: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Żółte kartki: Abdul Aziz Tetteh, Lasse Nielsen – Fiodor Cernych

Widzów: 10 396