LECH POZNAŃ-SANDECJA NOWY SĄCZ 0:0

16.07.2017

W pierwszym meczu na rozpoczęcie sezonu Lech Poznań zremisował tylko bezbramkowo z absolutnym debiutantem ekstraklasowym Sandecją Nowy Sącz. Swój występ 165. zaliczył Jasmin Burić, dzięki czemu samodzielnie zasiadł na ostatnim stopniu podium wśród bramkarzy pod względem liczby oficjalnych występów.

Pierwszy groźny strzał oddał już drugiej minucie oddał Radosław Majewski, jednak na swojej pozycji dobrze zachował się Michał Gliwa, który bez trudu wyłapał piłkę. Chwilę później mecz został przerwany ze względu na odpalone przez kibiców środki pirotechniczne. W 13. minucie po wymanewrowaniu dwóch obrońców, prawą nogą uderzał Nicki Bille, tym razem trochę źle wymierzył i trafił poza bramkę. Cztery minuty później spod linii końcowej dośrodkowywał Gajos, piłkę zgrał Situm do Majewskiego, który uderzył z woleja i trafił w dobrze ustawionego bramkarza Sandecji. Chwilę później po rzucie rożnym Abdul Aziz Teteh uderzał głową, ale dosyć niecelnie. W 26. minucie po faulu na Makuszewskim do wolnego podszedł Majewski i wrzucił piłkę w okolice jedenastki, gdzie ustawionych było dużo piłkarzy jednej i drugiej drużyny, i jak to bywa w takich przypadkach nic z tego nie wynikło. W 30. minucie po jednym z niewielu kontrataków Sandecji, piłkę uderzał Adrian Danek, lecz minęła ona lewy słupek bramki strzeżonej przez Jasmina Buricia. Dwie minuty później dobrą wrzutką na pole karne popisał się Mario Situm, który dobrze obsłużył Macieja Makuszewskiego, który przyjął piłkę i uderzył z lewej nogi, jeśli ten strzał byłby bardziej precyzyjny byśmy mieli piękne trafienie w samo okienko. Piękne uderzenie Macieja Gajosa z rzutu wolnego lecz również bardzo ładna obrona Michała Gliwy. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry czujność Jasmina Buricia postanowił sprawdzić Bartłomiej Dudzic, a chwilę później Emir Dilaver, który nieszczęśliwie próbował wybić piłkę. Chwilę potem w zamieszaniu pod bramką Sandecji, mieliśmy kilka okazji żeby zdobyć bramkę rozpoczął Majewski, a skończył przewrotką Nickie Bille, tym razem również nie dało rady pokonać dobrze dysponowanego Michała Gliwy.

Dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy dośrodkowanie Makuszewskiego z prawej strony na głowę Situma i niestety niecelny strzał głównie dzięki asyście obrońcy Sandecji. Pięć minut po wznowieniu gry piękne zagranie wzdłuż bramki Gumnego, który gdyby nie interwencja jednego z oborńców Sandecji to zaliczyłby asystę przy strzale Nickie Billego. W 65. minucie strzał Korzyma po rykoszecie obronił Jasmin Burić. W 67. minucie ręką przed polem karnym zagrał zawodnik Sandecji jednak piłka uderzona z rzutu wolnego przez Raduta poszybowała nad poprzeczką. Cztery minuty później na bramkę Buricia strzelał Bućko na całe szczęście Jasiu był na posterunku. Wreszcie po wejściu na boisko Christiana Gytkjaera zaczeło się coś dziać pod bramką Sandecji i nasze akcje coraz lepiej wyglądały. W 89. minucie po mocnym strzale Gytkjaera bramkarz Sandecji prawie przepuścił piłkę przez ręce, dopiero w ostatniej chwili łapiąc ją przed linią bramkową.

LECH POZNAŃ-SANDECJA NOWY SĄCZ 0:0


żółte kartki: Emir Dilaver - Aleksander Kolev, Tomasz Brzyski

LECH: Jasmin Burić - Robert Gumny, Emir Dilaver, Lasse Nielsen, Volodymyr Kostevych - Maciej Gajos, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski (64. Mihail Radut) - Maciej Makuszewski, Nicki Bille (69. Denis Rakels), Mario Situm (82. Christian Gytkjaer)

SANDECJA: Michał Gliwa - Lukas Kuban, Dawid Szufryn, Michał Bucko, Tomasz Brzyski - Wojciech Trochim, Grzegorz Baran - Adrian Danek (80. Jonatan Straus), Bartłomiej Dudzic (64. Filip Piszczek), Aleksandar Kolev (55. Maciej Korzym) - Mateusz Cetnarski

sędzia: Paweł Gil

widzów: 18 667